Mam na imię Monika. Jestem mężatką od 12 lat. Przyjmując Sakrament Małżeństwa przed 12 laty nie miałam świadomości tego, kim jest naprawdę Pan Bóg. Dla mnie było wówczas ważne, że biorę ślub w kościele, że będę miała biała suknię – a więc ta cała otoczka, a nie to, co najważniejsze. Nie traktowałam mojego ślubu w kategoriach wiary, dla mnie Bóg nie był wtedy najważniejszy.


Już wkrótce po ślubie zaczęły się problemy, kłótnie, konflikty, które przybrały taki rozmiar, że nieomal nasze małżeństwo nie skończyło się rozwodem. Powrót do siebie nie był łatwy. Dzięki naszym znajomym znaleźliśmy się w grupie Odnowy w Duchu Świętym. Bardzo szybko znaleźliśmy się na Kursie Filipa dla małżeństw. I to był początek naszej drogi, po której zaczęliśmy iść nie sami, ale z Panem Bogiem.
Na Kursie Filipa po raz pierwszy zetknęłam się tak naprawdę z Jezusem, poznałam czym jest Jego miłość do mnie. Uczestnictwo w Kursie Filipa było dla mnie ważnym wydarzeniem na samym początku mojego nawrócenia. Od tego momentu małymi krokami zaczęłam zbliżać się do Boga. Na drodze mojej wiary zdarzały się i zdarzają zarówno wzloty, jak i upadki. Podobnie zresztą, jak i w moim małżeństwie. Mimo tego, że trwamy przy Jezusie nie jest nam łatwo. Zostaliśmy obdarzeni przez Boga dość wybuchowymi charakterami toteż nie trudno u nas o konflikty i nieporozumienia. Mimo tych wszystkich trudności staram się patrzeć na mojego męża z miłością i uczę się kochać go z jego zaletami, ale również z jego wadami. Tę łaskę daje mi Jezus. Dlatego każdego dnia staram się być prowadzona przez Jezusa, poddawać się Jego woli.
    Panu Bogu zawdzięczam również moje uzdrowienie fizyczne z poważnej choroby. Nie stało się to nagle. Pan Bóg dał mi zapewnienie, że poprzez operację i leczenie pokonam chorobę i wrócę do zdrowia. Wraz z tym uzdrowieniem przyszło także uzdrowienie duchowe.
Chwała Panu za to, że mogę być blisko Niego. Poprzez te wszystkie doświadczenia Pan Bóg sprawił, że moje życie jest bogatsze i pełniejsze.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

    Mam na imię Leszek i jestem mężem Moniki. Z perspektywy lat widzę, że nie ma miłości straconych, mogą być jedynie miłości głupie. Ja tak kochałem moją żonę, kochałem całym swoim sercem, KOCHAŁEM GŁUPIO. Teraz Jezus jest moim Panem i przyjacielem, On mi proponuje miłość, która przekracza moje możliwości, ale jednocześnie zapewnia: Nie lękaj się, Ja będę z tobą każdego dnia. Więc uczę się kochać moją żonę miłością nie taką, na jaką mnie stać, ale tą, której jest godna, Jego miłością, a On daje moc, aby Jego słowo stało się ciałem, czyli naszym życiem powszednim, aby zamieszkało między nami.

--
Monika i Leszek