Jadąc na kurs Filip miałem pewne obawy czy zmieni on coś w moim życiu, czy nie szkoda czasu na taki wyjazd. Czułem też niepewność co do sposobu jego przeprowadzenia. To co stało się później, przerosło moje wyobrażenia.
Sprawy najważniejsze zacząłem widzieć w zupełnie innym świetle. Myślę, że przed kursem nie stawiałem Boga na pierwszym miejscu.

Były na nim najbliższe dla mnie osoby - narzeczona, rodzice. Bóg istniał, był kimś ważnym ale w znaczeniu jakby "wirtualnym". Był ponad wszystkim, niedostępny.

Kurs otworzył mi oczy. Teraz staram się tak myśleć o Chrystusie jakbym szedł tuż za Nim. Jest moim życiowym przewodnikiem. Jestem w Niego wpatrzony i w pełni Mu ufam. To On wybiera mi szlak. Zawierzam Mu każdą chwilę mojego życia. Usiłuję cały czas rozeznać, to co mówi do mnie przez drugiego człowieka. Traktując Chrystusa jak człowieka bardziej czuję jego obecność. Modlitwa staje się bardziej osobista i żarliwa. Coraz częściej odczuwam coś co można nazwać "głodem modlitwy".

Po kursie wiem, że tylko gdy na szczycie hierarchii wartości stoi Bóg, mogę odnieść sukces w małżeństwie i w całym życiu!!!

Na kurs przyjechaliśmy jako świeżo upieczeni narzeczeni. Po trzech latach chodzenia ze sobą, Marcin oświadczył mi się, co wprawiło mnie zarazem w ogromną radość i przerażenie. Jak ja, ta która ma tyle szalonych pomysłów, ciągle zmieniająca decyzje, mam zostać stateczną żoną i matką. Piękny pierścionek błyszczał na palcu, Marcin snuł cudowne marzenia o przyszłości, a we mnie niczym yoyo odzywał się wyrzut sumienia, czy podołam, czy jestem gotowa przyjąć na siebie taką odpowiedzialność.

Z takimi uczuciami przyjechałam na Kurs Filip. Jak królik z pięknym futerkiem na wierzchu, w środku serce waliło mi z zawrotną prędkością. Małżeństwa prowadzące spotkanie nie pouczały nas jak należy żyć aby osiągnąć dobry staż. Nie było recept na miłość, ani odpowiedzialność. Nie było gotowych porad tylko opowiadanie o własnym życiu. O wzlotach i upadkach. O poznawaniu się, dzieciach, rutynie dnia codziennego. Każdy sam wyciągał wnioski. Jedyne na czym się opieraliśmy było Pismo Święte, to był nasz drogowskaz, nasz poradnik.

To niesamowite doświadczenie słuchać z ukochaną osobą o miłości i wytrwałości, o trudzie podejmowania codziennych wyzwań.

Kurs Filip zapoczątkował we mnie nowe myślenie. Po tym weekendowym kursie przyjęłam nową hierarchię: "jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu".

Marcin i Paulina