Osiem lat temu ze Wspólnoty Święta Rodzina

Dziś patrzę na tamten czas z wdzięcznością, bo wiem, że Jezus był obecny również wtedy.
Przez te lata żyłam zwyczajnym życiem. Była katecheza w szkole, były podróże, spotkania, rozmowy. Były piękne chwile, ale były też trudniejsze momenty. Było życie takie, jakie zna każdy z nas trochę gór, trochę dolin, trochę pewności i trochę pytań.
Czy można żyć bez Wspólnoty? Dziś wiem, że można, jeśli człowiek trwa przy Jezusie, żyje w Kościele, sakramentami i pozwala Mu się prowadzić. On potrafi być blisko w każdym miejscu i w każdym czasie. Nie wolno jednak pozostać bez przyjaciół. Nie można przestać głosić Jezusa.
Dziś odkrywam w sobie coś więcej. Pragnę nieść Jezusa razem z innymi — we Wspólnocie zbudowanej na Nim, na Jego Miłości i Jego Obecności. Wspólnocie zwyczajnej, często nieidealnej, ale kochającej Jezusa.
Widzę, że Jezus zaprasza mnie nie tylko do osobistej relacji z Nim, ale także do wspólnej drogi: do wzajemnego umacniania się, dzielenia wiarą i niesienia Jego Miłości dalej.
„Jezu, ufam Tobie”.
Kasia