Jesteśmy małżeństwem od 32 lat, związek nasz uważamy za udany, tak więc na kurs jechaliśmy z niewielkim bagażem spraw do załatwienia między sobą, choć ze względu na podobne a i niełatwe charaktery nawarstwiała się ilość spraw, do których żadne z nas nie chciało się przyznać i spraw, które pomijało się milczeniem, żeby nie sprowokować sprzeczki.

Problemy takie nigdy same nie znikają a nawet powolutku narastały, mimo naszego powrotu do Boga i zaangażowania w życie wspólnotowe. Tak więc dowiedziawszy się o kursie, wykorzystaliśmy nadarzającą się okazję i pojechaliśmy. Zameldowaliśmy się u prowadzących, pilnie uczestniczyliśmy w zajęciach i w trakcie przyszły zaskakujące momenty: jak łatwo przyszło uświadomić sobie prawdę o sobie, o własnych słabościach, jak łatwo przyszło wyznać ją, jak łatwo przyszło mówić językiem jasnym i prostym o tym co powinno być powiedziane. Kurs skończył się w niedzielę a już we wtorek patrząc nań z perspektywy dwóch dni mieliśmy pełną świadomość, że to nie był kurs, nie były to rekolekcje, zajęcia itp. tylko było to doświadczenie Bożej Miłości, która z taką łatwością odmieniła nasze serca i umysły. I chociaż mamy świadomość, że odmiana ta nie musi być trwała, że będą wzloty i upadki, że czeka nas jeszcze wiele pracy nad utrwaleniem pozytywnych zmian, to mamy też wiedzę gdzie i jak szukać pomocy a także co doradzić małżeństwom z problemami.

Bogu niech będą dzięki za to Doświadczenie.


Amen

Sylwia i Władek