Kurs Filipa, słyszałeś? Moja przyjaciółka powiedziała, że to ważne. Powiedziała, że warto tam być. I że nie ma sensu już odwlekać. Pomyślałam, no dobrze, w końcu jak już słyszę o nim pół roku, to w końcu posłucham… ja, racjonalistka. I pojechałam.

Czy wierzyłam w miłość? W miłość bezinteresowną, taką „za nic”? Nie.

 

Czy wierzyłam, że istnieje wolność, która jest złożeniem siebie Komuś? Nie.

Czy wierzyłam, że ja, taka bez wielkich talentów, mogę się przydać? Nie.

Czy coś takiego jak wspólnota jest dla mnie? Ale po co? Przecież chodzę do kościoła i przecież wierzę…

Czy w końcu wierzyłam… ?

Drogi Czytelniku, bez względu na to czy wierzysz, czy nie, Bóg i tak Cię kocha, naprawdę.

Nie ma sensu się przed tym bronić, prawdziwa wolność jest na wyciągniecie ręki.

Jesteś potrzebny, tak właśnie TY! Twoje talenty (tak, masz je), Twoje zdolności i pasje.

Uwierz Bogu, ja wierzę. Wypłyń na głębię, chrześcijanin to odważny człowiek !

Skorzystaj z kursu Filipa, naprawdę warto. Do zobaczenia J Kasia